A A A
normalny kontrast | duży kontrast

Historia królowej Anny Boleny na scenie Opery Krakowskiej

25 maja na naszej scenie odbyła się premiera „Anny Boleny” G. Donizettiego. Spektakl przygotowali: kierownik muzyczny Opery Krakowskiej Tomasz Tokarczyk, reżyserka Magdalena Łazarkiewicz, scenograf Paweł Dobrzycki, autorka kostiumów Maria Balcerek, kierownik Chóru Jacek Mentel oraz reżyser światła i multimediów Piotr Lenar. W partii tytułowej zaśpiewała Katarzyna Oleś-Blacha (/Karina Skrzeszewska), w rolę Henryka VIII wcielił się Szymon Kobyliński (/Wołodymyr Pańkiw), jako Giovanna Seymour zaprezentowała się Monika Korybalska (/Karolina Sikora). Jako Lord Riccardo Percy wystąpił Andrzej Lampert (/Adam Sobierajski), Smeton – Wanda Franek (/Olga Maroszek), Sir Hervey - Krzysztof Kozarek (/Jarosław Bielecki), Lord Rochefort – Sebastian Marszałowicz (/Jerzy Wójcik). Solistom towarzyszył Chór i Orkiestra Opery Krakowskiej pod dyrekcją Tomasza Tokarczyka. 

Spektakl został bardzo dobrze przyjęty przez krakowską publiczność i przybyłych gości, jak też dziennikarzy i krytyków. Jak pisała red. Anna Woźniakowska (polskamuza.eu) „(…) całość «Boleny» jest frapująca, a w krakowskiej inscenizacji ze wszech miar godna wysłuchania i obejrzenia. (…) Oszczędna reżyseria Magdaleny Łazarkiewicz pozwoliła skupić się na osobistych dramatach protagonistów, wtórowała jej scenografia Pawła Dobrzyckiego”. Z kolei Adam Czopek (maestro.net.pl) dodał: „(…) z uznaniem należy się odnieść do starannego opracowania charakterystyki psychologicznej bohaterów dramatu”.

Głosy uznania popłynęły w stronę solistów. „«Anna Bolena» (…) to typowa opera epoki belcanta dająca solistom pole do wokalnego popisu i to jest siłą krakowskiego przedstawienia” – pisał Adam Czopek. „W pełni wykorzystały to obie panie Katarzyna Oleś-Blacha (Anna Bolena) i Monika Korybalska (Giovanna Seymour) tworząc kreacje, o których będzie się pamiętało. Królowa Anna w ujęciu Oleś-Blacha prezentuje pełna paletę dramatycznych emocji kreślonych subtelnie bez zbędnych przerysowań, co pozwoliło jej stworzyć postać tragiczną i przejmującą. Jak zawsze uznanie budzi swoboda prowadzenia frazy i atakowania najwyższych dźwięków oraz operowania dynamiką i ekspresją. Finałowa scena obłędu była prawdziwym majstersztykiem. Godną jej partnerką okazała się Monika Korybalska (…) obdarzona szlachetnie brzmiącym mezzosopranem o interesującej barwie i naturalnie swobodnej emisji. Ona również włożyła w swoją kreację pełnię emocji i świetnie opracowanej ekspresji w rozległej skali uczuć. (…) Wielki duet «Dio che mi vedi in core» w ich wykonaniu to był prawdziwy wokalny pojedynek, z którego obie wyszły zwycięsko”. Redaktor Dorota Szwarcman na łamach swojego bloga na stronie „Polityki” pisała: „(…) Karina Skrzeszewska jest iście królewska w tej roli, a Karolina Sikora dobrze ją równoważy jako Seymour (...), a w duecie z Anną wręcz znakomicie. Wołodymyr Pańkiw jako Henryk ze swoim wzrostem i basem robi wrażenie (…). Olga Maroszek, która śpiewała rolę nieszczęsnego muzyka Smetona również w łódzkim spektaklu, bardzo się rozwinęła od tej pory”. Anna Woźniakowska natomiast dodała: „(…) partię tytułową kreowała Karina Skrzeszewska. Nie ma przesady w tym określeniu. To była prawdziwa kreacja, bezbłędna muzycznie, świetna dramatycznie. Anna Kariny Skrzeszewskiej była prawdziwa, miała w sobie królewski majestat i rozpacz kobiety którą zawodzą jej plany i nadzieje, zdradzają, nawet mimo woli, wszyscy których kochała. (…)Ta rola Kariny Skrzeszewskiej zapisze się dobrze w historii krakowskiej sceny operowej. (…) Z prawdziwą przyjemnością słuchałam Olgi Maroszek w roli Smetona, a także Jarosława Bieleckiego jako zimnego wykonawcy poleceń Henryka oraz Jerzego Wójcika jako nieszczęsnego brata Anny przyczyniającego się do jej upadku”. Nie bez echa przeszła też inna męska kreacja, red. Adam Czopek zauważył „jak zwykle starannie opracował i zaśpiewał swoją partię Andrzej Lampert , któremu udało się stworzyć przekonywujący obraz Ryszarda Percego”. 

Dziennikarze docenili także przygotowanie Orkiestry i Chóru, red. Woźniakowska napisała – „Tomasz Tokarczyk przygotował muzycznie i poprowadził spektakl z nerwem dramatycznym a zarazem z pietyzmem dla «smaczków» partytury Donizettiego. Bardzo dobrze współpracował z solistami i pięknie brzmiącym chórem (przygotowanie Jacek Mentel)”. Adam Czopek również zaznaczył, że „Tomasz Tokarczyk przy dyrygenckim pulpicie okazał się precyzyjnym kapelmistrzem szczególnie w prowadzeniu scen ansamblowych i zbiorowych. Przygotowana przez niego orkiestra z zapałem i zrozumieniem realizowała partyturę Donizettiego. Muzyka pod jego dynamiczną batutą miała właściwą dramaturgię, pełną gamę emocji, żarliwość uczuć oraz dobrze wyeksponowaną wyrazistość rytmiczną i belcantową linię melodyczną. Dla pełni obrazu premierowego wieczoru należy dodać jeszcze dobrze przygotowanie chóru imponujące wokalną dyscypliną i homogenicznym brzmieniem”.