Premierowe spektakle „Normy Vincenza Belliniego

27 i 28 października na naszej scenie zaprezentowaliśmy premierowe spektakle „Normy” V. Belliniego w reżyserii Laco Adamika i pod kierownictwem muzycznym Tomasza Tokarczyka. bliczność zobaczyła i usłyszała: Katarzynę Oleś-Blacha i Karinę Skrzeszewską (Norma), Monikę Korybalską i Agnieszkę Cząstkę (Adalgisa), Arnolda Rutkowskiego i Paolo Lardizzone (Pollione), Wołodymyra Pańkiwa i Szymona Kobylińskiego (Oroveso), Krzysztofa Kozarka i Jarosława Bieleckiego (Fkavio) oraz Darię Proszek i Agatę Dembską-Kornagę. Soliści wystąpili na tle scenografii Barbary Kędzierskiej i w strojach zaprojektowanych przez Marię Balcerek. Towarzyszył im Chór, Balet i Orkiestra Opery Krakowskiej pod dyrekcją Tomasza Tokarczyka. Chór przygotował Jacek Mentel, natomiast za reżyserię światła odpowiadał Bogumił Palewicz. 

Tragiczna historia miłości zamknięta w dwóch aktach poruszyła niejedną zgromadzoną na spektaklach osobę. Publiczność nagradzała artystów brawami po popisowych ariach i duetach, a na zakończenie - owacjami na stojąco.

 

Fragmenty recenzji:


(...) Dla Adalgisy, czyli Moniki Korybalskiej, same brawa. (...) Jednak zgoda oczywiście z reżyserem, że najważniejsze tu są emocje. Nie tylko zresztą indywidualne, ale i zbiorowe, co słychać zwłaszcza w ostatniej scenie, gdzie dużą rolę spełnia chór. Który też zresztą należy pochwalić, jak i orkiestrę. Trudne to zadanie – Bellini pisał bardzo wymagająco. 
Dorota Szwarcman, blog muzyczny „Co w duszy gra”, 28.10.2017


(...) Sopranistka Katarzyna Oleś-Blacha jako kapłanka Norma doskonale radziła sobie z efektownymi, lecz niełatwymi technicznie do wykonania fragmentami swojej partii, łącząc przy tym kunszt wokalny ze świetnym aktorskim przedstawieniem dramatyzmu kreowanej roli. Przyjemnie było również słuchać partnerującego jej na scenie tenora Arnolda Rutkowskiego w roli wodza rzymskiego Pollionego. Był pełnokrwisty aktorsko, z dobrze postawionym głosem i wyrazistą dykcją, nie jakąś tenorową "ciapą". Śpiew mezzosopranistki Moniki Korybalskiej w partii kapłanki Adalgisy świadczył z kolei, że rozwój wokalny tej artystki występującej już nieraz na scenie Opery Krakowskiej się nie zatrzymał. W duecie "Mira, o Norma" z II aktu śpiewała z wielką swobodą, nie forsując głosu, umiejętnie podkreślając muzyczne ozdobniki. Śpiewakom umiejętnie towarzyszyła orkiestra pod batutą Tomasza Tokarczyka.
Bogdan Gancarz, „Gość Niedzielny”, 28.10.2017


(...) Tomasz Tokarczyk natomiast, zręcznie i plastycznie modelując plany dynamiczne, wydobył z tej ekspozycji materiału tematycznego opery subtelność i urodę tego wszystkiego, co niebawem przybierze formę wokalną. Na konferencji prasowej dyrygent skromnie zapowiadał, że ograniczy się głównie do akompaniamentu śpiewakom i rzeczywiście dotrzymał obietnicy, czujnie i wrażliwie dostosowując wejścia instrumentów i tempo do ich potrzeb, na przykład w drugim duecie Normy i Adalgisy. Za to w wielkim finale, a zwłaszcza w otwierającej go monumentalnej scenie zespołowej z udziałem chóru pozwolił sobie na większą dynamikę w kształtowaniu dramaturgii, budując pożądane napięcie.

Katarzyna Oleś Blacha wykonała tę partię w sposób wyjątkowo muzykalny i z dużą dbałością o dramatyczny wyraz. Zwłaszcza w charakterystycznych dla stylu Belliniego rozbudowanych recytatywach przechodzących w ariosa, w których dają znać targające postaciami uczucia i namiętności. (...) Arnold Rutkowski to rasowy tenor, a nie jego namiastka jak to często ostatnio bywa nawet na renomowanych scenach światowych. Imponująco brzmiący, zwłaszcza w średnicy, nośny głos o wzorowej emisji zapewnia efektowność występu. Jak przystało na tenora, wysuwa się na pierwszy plan, pochłonięty podziwem jaki wywiera na publiczności, ale we wzruszającym finale, mimo obyczajów związanych z tym emploi, artysta również pod względem wyrazu scenicznego zaczął zwracać znaczną uwagę na partnerów i współgranie z nimi. Wielkim sukcesem okazała się dla Moniki Korybalskiej partia Adalgisy, pod względem trudności dorównująca tytułowej, ale o tyle niewdzięczna, że nie posiadająca żadnego własnego numeru solowego. (...) Nawet partie epizodyczne znalazły godnych siebie wykonawców, a więc Krzysztof Kozarek w typowo protetycznej roli Flawia, pozwalającej głównej postaci czynić wyznania bez posądzania o szaleństwo, czy Daria Proszek jako służąca Klotylda. Na słowa uznania zasłużyła znakomita dyspozycja artystyczna chóru, a Bellini był tym kompozytorem, który docenił znaczenie tego zbiorowego protagonisty, przyznając mu ważne miejsce w swoich partyturach.
Lesław Czapliński, 28.10.2017


Realizatorzy: Laco Adamik – reżyseria, Barbara Kędzierska – scenografia i Maria Balcerek stworzyli efektowne teatralnie przedstawienie, a dobrana obsada pod czujną batutą dyrygenta zapewniła widowni ogrom wspaniałych emocji. Głośna owacja na stojąco zgotowana wykonawcom i realizatorom po zakończeniu przedstawienia była tego najlepszym dowodem. A przecież to piękne dzieło uchodzące za kwintesencję włoskiego belcanta stosunkowo rzadko gości na światowych scenach. (...) Wśród solistów drugiej premiery (sobota 28 października) swojego rodzaju rewelacją okazała się Karina Skrzeszewska śpiewająca z pełnym powodzeniem wirtuozowską partię tytułowej bohaterki. Obdarzona sopranem o pięknej barwie, wyrównanym w każdym rejestrze brzmieniu, imponowała maesterią i subtelnością prowadzenia belcantowej frazy oraz pewnością koloraturowych pasaży. Zaprezentowana kreacja mieniła się pełną paletą skrajnych emocji, co pozwoliło artystce nadać w pełni dramatyczny obraz zakochanej kobiety miotającej się między miłością, a nienawiścią. Jakże pięknie wypadła w jej wykonaniu wielka scena rytualnego obrzędu obcięcia przez Normę jemioły, której centralnym punktem jest słynna aria „Casta Diva” zaśpiewana w sposób niezmiernie subtelny i autentyczne wzruszający. W roli Polliona dzielnie sekundował jej Paolo Lardizzone, sycylijski tenor, prezentujący mocny głos spokojnie pokonujący trudności tej partii. Podobał się również Szymon Kobyliński w roli Orovesa. (...) Natomiast warto podkreślić wyczucie i umiejętność prowadzenia belcantowej frazy. Słowa uznania należą się, jak zwykle, Tomaszowi Tokarczykowi za świetne przygotowanie orkiestry i prowadzenie przedstawienia z prawdziwą pasją, precyzją i pięknym wycieniowaniem zawartego w muzyce liryzmu i melodyki oraz dbałością o dynamikę potężnych scen zbiorowych. (...) Podobne słowa uznania należy skierować pod adresem Jacka Mentela za znakomite przygotowanie chóru, który ujmował nie tylko pięknym wyrównanym brzmieniem, ale również wokalną dyscypliną. 
Adam Czopek, portal Maestro, 30.10.2017


Przedstawienie jest klasyczne, co stanowi jego duży atut. Postmodernistycznych realizacji chyba już mamy w krakowskich teatrach przesyt. Laco Adamik i Barbara Kędzierska osadzili swoją inscenizację w szarych, symbolicznych dekoracjach, nieco monumentalnych, ale stanowiących dobre, czytelne i korzystne dla akcji tło. Maria Balcerek ubrała zespół w kostiumy w stylu fantasy, nie nawiązujące historycznie do żadnej konkretnej epoki, co było zabiegiem zmyślnym i udanym. (...) Pod względem wokalnym zdecydowane pochwały i brawa należą się paniom. Karina Skrzeszewska jako kapłanka Norma pięknie i wzruszająco zaśpiewała sztandarową arię – modlitwę Casta diva, która dla każdej sopranistki stanowi wyzwanie samo w sobie. W arii tej połączyła kunszt wokalny z aktorskim przekazem dramatyzmu postaci. (...)  Rolę Adalgisy starannie przygotowała Agnieszka Cząstka. Z dużą swobodą zaśpiewała swoją partię, dbając też o aktorskie detale. Małą, ale dobrze brzmiącą rolę Clotilde stworzyła Agata Dembska-Kornaga. (...) 
Anna Małachowska, Portal naScenie.info, 1.11.2017