Premierowe spektakle „Opowieści Hoffmanna w Operze Krakowskiej

9 i 10 czerwca br. na naszej scenie odbyły się premierowe przedstawienia „Opowieści Hoffmanna” J. Offenbacha w reżyserii Michała Znanieckiego i pod kierownictwem muzycznym Tomasza Tokarczyka. W partii Olimpii, Antonii, Giulietty oraz Stelli usłyszeliśmy Katarzynę Oleś-Blacha i Marcelinę Beucher. Tytułową rolę Hoffmanna zaśpiewali Tomasz Kuk i Dominik Sutowicz, jako Muza i Nicklausse wystąpiły Monika Korybalska i Iryna Zhytynska. Poczwórną rolę wykonali Mariusz Godlewski i Grzegorz Szostak (Linforf, Coppelius, Doktor Miracle i Dapertutto), a także Janusz Ratajczak (Andrès, Cochenille, Frantz, Piticchinaccio). Ponadto w spektaklu zobaczyliśmy: Vasyla Grokholskyiego i Tomasza Jedza (Spalanzani), Wołodymyra Pańkiwa i Remigiusza Łukomskiego (Crespel), Agnieszkę Cząstkę i Martę Abako (Głos matki), Jacka Wróbla i Stanisława Zyskowskiego (Hermann), Krzysztofa Kozarka i Marcina Kotarbę (Nathanaël), Krzysztofa Dekańskiego i Jerzego Wójcika (Luther). Śpiewakom towarzyszył Balet, Chór i Orkiestra Opery Krakowskiej pod dyrekcją Tomasza Tokarczyka.

Spektakle zostały bardzo dobrze przyjęte przez publiczność, która nagrodziła artystów gromkimi brawami. Ze szczególnym aplauzem ze strony widzów spotkało się wykonanie arii Olimpii, którą zaśpiewały Katarzyna Oleś-Blacha i Marcelina Beucher.

Poniżej zamieszczamy fragmenty recenzji:

Michał Znaniecki w Operze Krakowskiej uwypuklił i uwspółcześnił wątek SF. (…) Wizja jest tu spójna i przekonująca. Szczególnie interesujące jest, że została tu wykorzystana wersja z wydania Schotta, poszerzona o istotne elementy. Jest tu na przykład wyraźnie pokazane, że Muza i Nicklausse to ta sama osoba, w tym spektaklu nawet przebiera się na scenie, żeby już nikt nie miał wątpliwości, a w finale z powrotem wskakuje w sukienkę. Znakomita w tej roli jest Monika Korybalska – jedna z najlepszych w tym spektaklu. (...) Równie ewidentne jest tu, że tą samą osobą są Olimpia, Antonia, Giulietta i wreszcie primadonna Stella, która w tej wersji ma kilka zdań do zaśpiewania. Tego karkołomnego zadania podjęła się Katarzyna Oleś-Blacha, najefektowniejsza koloratura Opery Krakowskiej (...). No i oczywiście Hoffmann – Tomasz Kuk dźwiga sprawnie rolę, którą naprawdę trudno udźwignąć. W finale wszyscy spotykają się w patetycznej apoteozie sztuki – też zwykle niewykonywanej. (...)
Dorota Szwarcman, „Co w duszy gra”, 10.06.2017


Michał Znaniecki - reżyser i twórca kostiumów, scenograf Luigi Scoglio, choreograf Diana Theocharidis oraz Tomasz Tokarczyk, który „Opowieści Hoffmanna” muzycznie przygotował i premierę poprowadził, stworzyli widowisko barwne, spójne, tyleż fantastyczne co współczesne, konsekwentne od prologu po epilog. Były to „Opowieści Hoffmanna” znane i nieznane zarazem, bo posłużono się zrewidowaną i wydaną przez Schotta partyturą przynoszącą wiele nowego materiału muzycznego, który nie tylko dodał urody dziełu, ale też uporządkował nieco akcję (Muza okazała się tożsama z Nicklaussem). (...) Śpiewacy: Katarzyna Oleś-Blacha w poczwórnej roli ukochanych Hoffmanna, Tomasz Kuk jako Hoffmann, Monika Korybalska w partii Muzy-Nicklaussa, Mariusz Godlewski jako poczwórny zły duch, Janusz Ratajczak również w poczwórnej roli służących, a w pojedynczych rolach Vasyl Grokholskyi - Spalanzani, Wołodymyr Pańkiw - Crespel, Agnieszka Cząstka - Głos Matki, Jacek Wróbel - Hermann, Krzysztof Kozarek - Nathanael, Krzysztof Dekański - Luther stworzyli interesujące, żywe postaci.
Anna Woźniakowska, portal „Polska Muza”, 10.06.2017


(…) Artyści otrzymują w „Opowieściach Hoffmanna” bardzo trudne wyzwania. Większość ról się multiplikuje, tak więc na głosie jednej postaci bazuje ich kilka. Wymaga to nie lada wokalnej kondycji, której należy śpiewakom pogratulować. Premierowy wieczór w Operze Krakowskiej należał z pewnością do Moniki Korybalskiej. Młoda artystka bardzo dobrze poradziła sobie z trudną partią Muzy i Nicklausse. Jej głos brzmiał dojrzale i pewnie. Ujęła publiczność lekkością interpretacji, aktorską sprawnością oraz scenicznym wdziękiem. Wielkie brawa. Niezwykle trudnego zadania wykonania czterech ról: Olimpii, Antoni, Giulietty oraz Stelli podjęła się Katarzyna Oleś-Blacha. Wspaniale wypadła jako mechaniczny robot Olimpia, a słynna aria lalki wywołała – całkowicie zasłużenie – owację publiczności. (…) W każdej z trzech opowieści obecny był Janusz Ratajczak. Jego niezbyt rozbudowane role (Andresa w prologu, robota Cochenille’a i Frantza) dzięki wrodzonej vis comica były bardzo charakterystyczne i zapadły publiczności w pamięć. Wielki aplauz wywołała niezwykle pomysłowo i dowcipnie zainscenizowana, pełna aluzji aria Frantza w II akcie, która wywołała salwy śmiechu. Karkołomną wokalnie partię Hoffmanna podczas premierowego spektaklu wykonał Tomasz Kuk. (…) Komplement dla wszystkich należy się za wspólnie zbudowaną zespołowość spektaklu. Reżyserska wizja „Opowieści Hoffmanna” Michała Znanieckiego jest solidnie przemyślana i konsekwentnie poprowadzona. Reżyser znany jest z niekonwencjonalnego podejścia do realizowanych przez siebie oper, zatem byłam przygotowana na całkowicie nieklasyczną inscenizację dzieła Offenbacha. (…) Postawił na futurystyczny, niczym z opowiadań Lema klimat, co jest na pewno pomysłem odważnym i ciekawym. Wniósł do spektaklu wiele dobrych, trafionych rozwiązań. (…) Znakomicie spisał się Chór Opery Krakowskiej przygotowany pod kierownictwem Jacka Mentla – pięknie, czysto i donośnie brzmiał, podobnie jak Orkiestra pod batutą Tomasza Tokarczyka. (…) Scenografia została wykonana zgodnie z nowoczesną, kosmiczną wizją, a zatem można pochwalić spójność zamysłu na linii reżyser-scenograf. Moją uwagę zwróciło sporo ładnie wkomponowanych w elementy scenograficzne multimedialnych projekcji. (…) Krakowska inscenizacja „Opowieści Hoffmanna” z pewnością przyciągnie na Lubicz publiczność. Staranność realizacji, spójność i konsekwencja wizji oraz niezaprzeczalnie piękna muzyka Offenbacha to wystarczające powody, aby odwiedzić Operę Krakowską. (…)
Anna Małachowska, portal nascenie.info, 11.06.2017


„Opowieści Hoffmanna” to także prawdziwy wokalno-aktorski tour de force dla primadonny krakowskiej sceny Katarzyny Oleś-Blacha (obsada I) i Marceliny Beucher (II). Obie panie, wzorem Adèle Isaac, podjęły się karkołomnego zadania wykonania wszystkich czterech postaci, w których kocha się tytułowy Hoffmann: śpiewaczki Stelli, robota Olimpii, artystki Antonii i prostytutki Giulietty. O tym jak odważne i zarazem wyczerpujące to zadanie, najlepiej świadczy przykład Diany Damrau, która w ostatniej inscenizacji w Los Angeles zdecydowała się wystąpić „tylko” w rolach Antonii i Stelli. Patrząc na wszystkie cztery role trudno rozstrzygnąć, która ze śpiewaczek poradziła sobie lepiej, bo Oleś-Blacha jako Olimpia nie ma sobie równych i jest bezkonkurencyjna!, z kolei Beucher bardziej przekonuje jako dziewczęca Antonia i uwodzicielska Giulietta. Niezwykle wymagającą, również poczwórną partię mieli także świetny Mariusz Godlewski (I) i Grzegorz Szostak (II). Jedno jest pewne, takich okazji, by przeistaczać się jednego wieczoru, podczas jednego tytułu w tyle postaci, nie ma w operze wiele. Na ogromne brawa zasłużyła pełna naturalności Monika Korybalska, która brawurowo wykonała arię ze skrzypcami. Rozruszał się również aktorsko Tomasz Kuk, który jako tytułowy poeta prezentował świetną formę wokalną. Publiczność skradł też prześmieszny Janusz Ratajczak, który brylował w scenie z karaoke. Na pochwałę zasłużyli też występujący w roli barmana Krzysztof Dekański (I) i Jerzy Wójcik, którzy pokazali swe taneczne talenty dzięki świetnej choreografii Diany Teocharidis. Cóż, to po prostu świetny, drobiazgowo dopracowany spektakl! 
Mateusz Borkowski, „Dziennik Polski”, 12.06.2017


Tym razem w Krakowie obiegową redakcję Choudensa postanowiono zastąpić wydaniem Schotta. I tak pojawiła się na przykład wielka aria koloraturowa Giulietty w jej akcie weneckim czy aria Muzy w epilogu, której partia u Choudensa ograniczała się wyłącznie do melodeklamacji. Mariusz Godlewski jest śpiewakiem światowego formatu. Głęboki, nasycony dźwiękiem głos o szerokim wolumenie, odpowiednio plastyczny i nośny, gdy wymaga tego sytuacja. Jako ucieleśnienie stałego antagonisty tytułowego bohatera, powracając w kolejnych wcieleniach radcy Lindorfa, szalonego wynalazcy Coppeliusa, szarlatana Miracle’a, wreszcie nieukrywającego już swej demonicznej proweniencji Dapertutta, znajduje dla siebie znaczne możliwości w zakresie wykorzystania swych naturalnych zdolności aktorskich. Na długo zapada w pamięci scena czytania przez Lindorfa przechwyconego listu Stelli do Hoffmanna, wykonywana przy wtórze wiolonczeli, a więc macierzystego instrumentu samego Offenbacha. A także ariosa w aktach Antonii i Giulietty. Tomasz Kuk swym mocnym tenorem w pełni sprostał wymaganiom trudnej partii tytułowej (...). Monika Korybalska znalazła odpowiednią dla siebie partię Muzy, przeobrażającej się w Niklausa, powiernika towarzyszącego Hoffmannowi w jego przygodach, dostarczających materiału wokalnego dla pełnego zaprezentowania jej mezzosopranu, zarówno jego niskiego zaplecza altowego jak i swobodnego rozwijania się w górnym rejestrze. (...) Szczególnie błyskotliwie zabrzmiał w jej interpretacji ustęp w akcie Antonii, w którym naśladuje ona wcześniejszy występ Olimpii. Udany epizod w roli Nathanaëla zaliczył także Krzysztof Kozarek, prywatnie mąż artystki, a także Wasyl Grocholśky jako Spalanzani, konstruktor Olimpii. Orkiestra pod dyrekcją Tomasza Tokarczyka dostarcza odpowiedniego tła dźwiękowego dla ukazanych na scenie wydarzeń, kiedy trzeba przybierając symfoniczny rozmach. (...) 
Lesław Czapliński, 13.06.2017


Ostatnia inscenizacja „Opowieści Hoffmanna” (na otwarcie 21. Letniego Festiwalu Opery Krakowskiej) to bezsprzeczne wydarzenie artystyczne mijającego sezonu operowego. Nie tylko w Krakowie. Jeżeli ktoś chce poznać, na czym może polegać uwspółcześnienie opery sprzed prawie 140 lat, to ma znakomitą okazję. Reżyser nie posunął się do żadnych ultranowoczesności, wykorzystał tylko możliwości techniczne z przełomu XX i XXI w. i wpisał je w wizję przedstawienia. (...) Gdy doda się do tego znakomitą scenografię i kostiumy, to nie można napisać nic innego jak: Czytelniku, idź i oglądaj! A właściwe nie oglądaj. Przeżywaj! Bo to uczy dla oka i ucha.
Paweł Dybicz, „Przegląd”, 19.06.2017 


21. Letni Festiwal Opery Krakowskiej - „Teatr Opery” jest dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.