Cookies Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika). Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Repertuar RepertuarEN
młoda naga kobieta z czerwono-rudymi włosami śpi, zaś dwie ciemnogranatowe ręce zaszywają złotą nicią dziurę w jej zranionym sercu
Opera

Ariadna na Naxos

Richard Strauss
Ido Ricklin
José Maria Florêncio
2 godziny 25 minut

Dostępne terminy

data
godzina
miejsce
informacje
bilety
18 grudnia 18:30, piątek
18 grudnia, piątek
18:30
Duża Scena
19 grudnia 18:30, sobota
19 grudnia, sobota
18:30
Duża Scena
20 grudnia 17:00, niedziela
20 grudnia, niedziela
17:00
Duża Scena
22 grudnia 18:30, wtorek
22 grudnia, wtorek
18:30
Duża Scena

szczegóły

informacje T_DETAILS_SHOW_MORE

czas trwania
2 godziny 25 minut | 1 przerwa
kompozytor
Richard Strauss
libretto
Hugo von Hofmannsthal
premiera światowa
Wiedeń, Hofoper, 4.10.1916 (1. wersja: Stuttgart, Hoftheater, 25.10.1912)
premiera w Operze Krakowskiej
17.10.2025
język spektaklu
Oryginalna wersja językowa z polskimi napisami
opis
Od ponad stu lat twórcy, realizując Ariadnę na Naxos, igrają ze swoimi odbiorcami. Opera Richarda Straussa to opowieść o nas - o tym, jak próbujemy pogodzić rozum z uczuciami, a sztukę z codziennym chaosem. W wyniku współpracy kompozytora z uznanym dramaturgiem i poetą Hugonem von Hofmannstahlem powstała historia o przenikaniu się odmiennych światów: melancholii i uśmiechu, rozpaczy i nieśmiertelności, idei i rzeczywistości. To także barwny, artystyczny patchwork, którego zgrabnie zszyte ze sobą części układają się w rozważania nad wartością różnych gatunków teatralnych oraz rolą artysty w sztuce.


Fabuła spektaklu, mistrzowsko łącząca w sobie elementy powagi i komizmu, składa się z dwóch części: Prologu oraz Opery właściwej.
Prolog pokazuje przygotowania do wieczoru artystycznego w rezydencji zamożnego mecenasa sztuki, który dla swoich gości zamówił dwa spektakle: poważną operę o mitologicznej Ariadnie oraz operę komiczną z udziałem trupy wędrownych aktorów. Z powodu ograniczeń czasowych mecenas nakazuje wystawić oba utwory jednocześnie. Artyści, początkowo oburzeni, muszą pójść na kompromis i odnaleźć się w nowej, absurdalnej dla nich sytuacji.
Druga część przenosi nas na mityczną wyspę Naxos, gdzie tytułowa Ariadna rozpacza po rozstaniu z Tezeuszem. Pogrążoną w rozpaczy córkę króla Krety próbuje pocieszyć trupa komediantów oraz sam boski Bachus. Czy i tym razem doczekamy się happy endu w starym dobrym stylu?


Walka o Ariadnę

Ariadna na Naxos to trzecia opera stworzona przez duet kompozytorsko-literacki Richard Strauss - Hugo von Hofmannsthal. Pierwotnie była pomyślana jako jedna z części spektaklu Mieszczanin szlachcicem (premiera 25 października 1912, Hoftheater, Stuttgart). Rozpoczynając pracę nad swoim dziełem Strauss traktował je raczej jako rodzaj błahostki - w przeciwieństwie do Hofmannsthala, który od samego początku widział w kompozycji duży potencjał. Dopiero wymiana korespondencji pomiędzy twórcami sprawiła, że Strauss podszedł do swojej pracy z większym entuzjazmem. 
Spektakl, którego częścią była Ariadna - mimo dużego sukcesu - szybko jednak zszedł z afisza. Hofmannsthal nie mógł tego przeżałować, gdyż w straussowskiej kompozycji po prostu się… zakochał. Zdołał więc przekonać Straussa, by dał swojemu utworowi drugie życie i przerobił go na samodzielne dzieło sceniczne. Prapremiera Ariadny w wiedeńskiej Hofoper (4 października 1916) okazała się wielkim sukcesem, dzięki któremu kompozycja stała się częścią światowego repertuaru operowego.


Czy Ariadna na Naxos, będąca kooprodukcją Opery Krakowskiej, Opery w Tel Awiwie-Jafie i Opery w Dortmundzie to kolejna odsłona odwiecznego pytania: mieć czy być? Warto podjąć tę grę i przekonać się samemu.

plakat T_DETAILS_SHOW_MORE

młoda naga kobieta z czerwono-rudymi włosami śpi, zaś dwie ciemnogranatowe ręce zaszywają złotą nicią dziurę w jej zranionym sercu
autor plakatu
Katarzyna Zapart

realizatorzy i obsada T_DETAILS_SHOW_MORE

realizatorzy
Kierownictwo muzyczne | José Maria Florêncio
Reżyseria | Ido Ricklin
Scenografia | Simon Lima Holdsworth
Kostiumy | Oren Dar
Choreografia, ruch sceniczny | Yoram Karmi
Wizualizacje | Yossi Yarom, Jonathan Karni
Światło | Adi Shimroni, Piotr Ropek
Multimedia | Tomasz Batko
Asystent reżysera | Anna Popiel
Asystent kierownika muzycznego | Joachim Kołpanowicz
Inspicjent | Agnieszka Sztencel, Justyna Jarocka-Lejzak

Pianiści-korepetytorzy solistów | Anna Marchwińska, Kristina Kutnik, Julia Kocjan, Tetiana Boilo, Joachim Kołpanowicz
Konsultacje językowe | Isabella Dobosz
Tłumaczenie libretta na tablicę świetlną | Dorota Sawka
obsada

PRIMADONNA/ARIADNA | Hedwig Ritter (18, 24 i 26 X), Natalia Rubiś (17, 19 i 25 X)

TENOR/BACHUS | Rafał Bartmiński (17, 19, 24 i 26 X), Tomasz Kuk (18 i 25 X)

ZERBINETTA | Katarzyna Drelich (18 i 26 X), Hila Fahima (17, 19, 24 i 25 X)

KOMPOZYTOR | Monika Korybalska (17, 19 i 25 X), Ewa Menaszek (18, 24 i 26 X )

NAUCZYCIEL MUZYKI | Ionut Pascu (17, 19 i 25 X), Adam Szerszeń (18, 24 i 26 X)

NAUCZYCIEL TAŃCA |  Adam Zdunikowski (17-19 X oraz 24-26 X)

ARLEKIN | Szymon Komasa (17, 24 i 26 X), Michał Kutnik (18, 19 i 25 X)

TRUFFALDINO |  Sebastian Marszałowicz (17, 19 i 25 X), Wołodymyr Pańkiw (18, 24 i 26 X)

SCARAMUCCIO | Vasyl Grokholskyi (18 i 25 X), Krzysztof Kozarek (17, 19, 24 i 26 X)

BRIGHELLA | Adam Sobierajski (17-19 X oraz 24-26 X)

LOKAJ | Sebastian Marszałowicz (18 i 25 X), Wołodymyr Pańkiw (17, 19, 24 i 26 X)

NAJADA |  Zuzanna Caban (18, 24 i 26 X), Paula Maciołek (17, 19 i 25 X)

DRIADA | Agnieszka Cząstka-Niezgódka (17, 18, 24 i 26 X), Ewa Menaszek (19 i 25 X)

ECHO | Zuzanna Caban (17, 25 X), Paula Maciołek (18 X), Iwona Socha (19, 24 i 26 X)

PERUKARZ | Sebastian Marszałowicz (17, 19 i 25 X), Wołodymyr Pańkiw (18, 24 i 26 X)

MAJORDOMUS | Itay Tiran (nagranie)

oraz Balet i Orkiestra Opery Krakowskiej
Dyrygent | José Maria Florêncio

bilety T_DETAILS_SHOW_MORE

Kategoria S - 2025/2026
W tej kategorii:

recenzje T_DETAILS_SHOW_MORE

Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz, Radio Kraków Kultura, 18.10.2025
"Kolorowa, zaskakująca, zabawna, surrealistyczna, a czasem nawet przerysowana, kiczowata i bardzo dobrze pod względem muzycznym wykonana – tak wygląda Ariadna na Naxos, najnowszy spektakl Opery Krakowskiej (...)
Ariadna na Naxos, której premiera odbyła się 17 października w Operze Krakowskiej okazała się bardzo ciekawa i udana. Przyjęta została większościową owacją na stojąco. Ale przede wszystkim wniosła do Opery Krakowskiej trochę powiewu nowoczesnej sztuki i zabawy konwencjami. Było tu wszystko: szpital, nimfy, plaża, deski surfingowe, zjeżdżający z góry Amor, Wenus, która się narodziła na naszych oczach, a nawet pływający rekin, a właściwie jego płetwa. Istny surrealizm. Ostatnia scena tej produkcji jak z obrazów Dalego, przyciągała wzrok. Było o czym dyskutować w kuluarach.(...)
Zachwyciła mnie Natalia Rubiś, która wcieliła się w tytułową Ariadnę. Pokazała cały wachlarz emocji: od tragedii, po radość nowo odkrytej miłości. Hila Fahima, czyli sceniczna Zerbinetta, oprócz dobrego śpiewania miała w sobie też aktorską swadę, co dodawało jej swobody na scenie przez co idealnie wpasowała się w rozkapryszoną gwiazdeczkę pop. Podobał mi się Rafał Bartmiński (Bachus), obdarzony dość mocnym głosem tenorowym, co w tej operze jest niezbędne. Zachwyciłam się także Moniką Korybalską, która realizowała partię Kompozytora. To było olbrzymie śpiewanie, trudne, wymagające wielkiej siły w głosie. Do tego jeszcze Monika Korybalska poruszała się na scenie jak mężczyzna, siedziała jak mężczyzna. To robiło wrażenie. Należą się także brawa dla baletu, który pokazał także swoje umiejętności komiczne."
pełna recenzja T_DETAILS_SHOW_MORE
Andrzej Czapliński, 18.10.2025
"Krakowska inscenizacja jest ze wszech miar udana i za sprawą scenografii i kostiumów przenosi nas w świat bliższy naszej rzeczywistości niż lat, gdy Ariadna powstała. Reżyseria Ido Ricklina wydobywa pierwiastki współczesne, w czym pomaga mu świetna i pomysłowa scenografia Simona Lima Holdswortha i takież kostiumy dzieła Orena Dara. Jeśli prolog, pierwsza część, momentami nuży to druga fascynuje i bawi. Zegar nad sceną to wypisz wymaluj dzieło jak u Salvadora Dali, pojawiająca się Wenus to obraz znany z ikonografii a deska surfingowa, na której pojawia się Arlekin i krążący wokół wyspy i naszych bohaterów rekin, a raczej jego płetwa nie mogą pozostawić nas obojętnymi."
pełna recenzja T_DETAILS_SHOW_MORE
Łukasz Lech, 18.10.2025
Wybierając się na najnowszy spektakl w Operze Krakowskiej wystarczy tylko nie pomylić kompozytorów Richarda z Johannem i wyjdziemy uskrzydleni, pełni prawdziwej satysfakcji. Ariadna na Naxos Richarda Straussa jest widowiskiem precyzyjnym i perfekcyjnym. Dzięki pracowitości i talentowi realizatorów oraz wykonawców widz otrzymuje wszystko to doskonałe. Wspaniała inscenizacja, niezwykle widowiskowa z przejmującą choreografią. Wprawia w zachwyt zwłaszcza poruszająca, choć trudna w odbiorze muzyka. Muzyka zarówno w interpretacji orkiestry jak i solistów jest doznaniem zawodowego kunsztu najwyższej próby. A zachwycali Natalia Rubiś, Szymon Komasa, Adam Sobierajski, Monika Korybalska, Rafał Bartmiński i oczywiście wszyscy pozostali bez wyjątku. Opera Krakowska po raz kolejny udowadnia, że klasyka może fascynować, inspirować i głęboko poruszać – pod warunkiem, że trafi w ręce artystów, którzy potrafią ją opowiedzieć z pasją i zrozumieniem.
pełna recenzja T_DETAILS_SHOW_MORE
Anna Woźniakowska, Anna o muzyce, 19.10.2025
"Wiem, że dzisiejszy odbiorca przywykł do ustawicznej zmienności tego, co ogląda. Ariadna na Naxos Hofmannsthala – Straussa tę zmienność ma w samym założeniu, bo to przecież zderzenie opery seria z włoską commedią dell’arte. Reżyser tę zmienność spotęgował licznymi działaniami aktorskimi. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach niektóre z nich były świetne. Do nich zaliczam choćby poczynania czwórki towarzyszy Zerbinetty, wśród których wyróżniał się pięknie śpiewający Arlekin – Szymon Komasa, jako żywo wyjęty z włoskich błazenad (pozostali to Truffaldfino – Sebastian Marszałowicz, Scaramuccio – Krzysztof Kozarek, Brighella – Adam Sobierajski). (...)
José Maria Florêncio wydobył całe piękno partytury Richarda Straussa, lekkość i muzyczny dowcip fragmentów komediowych, gęstość muzycznych kulminacji w lamentach Ariadny. Bardzo dobrze współpracował też ze śpiewakami, tworząc z nimi muzyczną jedność.
W Ariadnę udanie wcieliła się Natalia Rubiś obdarzona ciepłym, wyrównanym, pięknie brzmiącym sopranem. Jej scenicznym przeciwieństwem była Hila Fahima jako Zerbinetta, bardzo dobra aktorsko, porywająca świetnymi koloraturami, ale jednocześnie męcząca ostrością swego sopranu. Rafał Bartmiński był dobrym Bachusem. Monika Korybalska rolę Kompozytora może wpisać do pokaźnej już listy swych znaczących kreacji artystycznych na krakowskiej scenie. Spektakl nie byłby pełny bez udanych – i wokalnie i aktorsko – postaci Nauczyciela tańca (Adam Zdunikowski) i Nauczyciela muzyki (Ionut Pascu). Dobrym pomysłem był zwizualizowany Majordomus (Itay Tiran)."
pełna recenzja T_DETAILS_SHOW_MORE
Joanna Tumiłowicz, MAESTRO, 21.10.2025
"Muzyka w tej akurat operze mieni się  pomysłami, zarówno konwencjonalnymi, jak choćby brane z Czarodziejskiego fletu tercety trzech dam czy trzech chłopców, jak też wielkie monologi z Pierścienia Nibelunga. Tutaj, jeśli coś się nie udało to tylko z winy śpiewaków. A powodów do tego było aż nadto, bo w utworze Straussa prócz zwykłych sopranów, tenorów, mezzosopranów, powinny się pojawić głosy silne jak stal, typowo wagnerowskie i bohaterskie. Tym razem na scenie królowały panie, sopran Ariadny w osobie Natalii Rubiś i kompozytora w wykonaniu mezzosopranistki Moniki Korybalskiej. Charakter obu głosów pozwalał na rozwinięcie soczystych i nośnych kantylen, co wynika z charakteru muzyki Straussa.
Konkurentka Ariadny pochodząca z tej drugiej „bajki”, czyli Zerbinetta wyśpiewana przez Hilę Fahimę dobrze realizowała mniej dramatyczną, za to najeżoną koloraturami rolę jakby zwariowanej królowej nocy Mozarta. Dobrze poradził sobie z rolą nauczyciela tańca liryczny tenor Adam Zdunikowski, gorzej jednak wypadł silący się zbyt łapczywie na tenora bohaterskiego Rafał Bartmiński jako Bachus. W sumie spektakl Ariadny oczarował pomysłami inscenizacyjnymi, pełnymi kolorów i surrealistycznej fantazji  dekoracjami Simona Lima Holdswortha i kostiumami Orena Dara.
Pomysły reżyserskie Ido Ricklina, by początek „wymieszanej” śpiewogry rozegrać w jakimś szpitalu, zaś finał w nadmorskim kurorcie, dawał spore pole do popisu także ruchowego i pozwalał np. zaangażować zdalnie sterowaną płetwę grzbietową rekina, a także deskę windsurfingową, na której mieściła się nawet para męsko-damska. I wszystko działało jak w szwajcarskim zegarku, który zresztą opuszczany z sufitu wciąż wskazywał godzinę 10¹⁰."
pełna recenzja T_DETAILS_SHOW_MORE
Anna Mielcarska, PRESTO, 22.10.2025
"Reżyser doskonale ten zamysł autora Hugona von Hofmannsthala pojął i harmonijnie połączył oba wątki – poważny i komediowy – pozwalając sobie na lekki retusz libretta (bez zmiany tekstu muzycznego, ani słownego), aby dodatkowo na koniec wzmocnić wymowę pojednania ponad podziałami. Niezwykle ważny, może trochę naiwny, ale chyba nam wszystkim potrzebny gest.
W koncepcję reżysera uwierzył scenograf Simon Lima Holdsworth, który wizualnie ziścił pomysł przenikania światów i ideę pojednania, czy wręcz połączenia ich w końcowej scenie. Świetnie w ten wizualny zamysł wpisał się kostiumograf Oren Dar. Powstał świat utkany ze snów, koszmarów, marzeń, wyobrażeń, surrealistyczny, lekko absurdalny, ale – co punktuję mocno na plus – nieprzesadzony. Reżyser, scenograf, kostiumograf, choreograf i wszyscy wykonawcy (nawet Szymon Komasa, znany z brawurowych interpretacji swoich ról operowych) potrafili zatrzymać się w odpowiednim momencie, aby nie przekroczyć granic dobrego smaku. Dzięki temu nie położyli na szali muzyki, która w tym spektaklu jest cały czas najważniejsza. A panuje nad nią José Maria Florêncio, który zdecydowaną ręką prowadzi orkiestrę, nie za dużą, bo Strauss w partyturze postawił na jakość, nie ilość. Jednocześnie solistyczne traktowanie partii poszczególnych instrumentów sprawia, że brzmienie orkiestry jest bardzo bogate, a słucha się jej z prawdziwą przyjemnością."
pełna recenzja T_DETAILS_SHOW_MORE
Joanna Illuque, ORFEO, 25.10.2025
"Opera Krakowska na rozpoczęcie 71. sezonu artystycznego zaproponowała dzieło zmuszające do refleksji, zastanowienia się nad rolą sztuki, kierunkiem, w jakim ona zmierza. Uwspółcześnienie, które proponuje reżyser unaocznia mechanizmy dzisiejszego teatru operowego, świata rozrywki i biznesu, który dwóm pierwszym często dyktuje warunki, finansując przedsięwzięcia artystyczne. Jakie one są i do kogo mają trafić? Jakim gustom hołdują? A nade wszystko, czy aby na pewno te dywagacje przywołują tematy nowe i nieznane? Ideały, kompromisy, bogaci mecenasi sztuki, miłość, wierność, nadzieja – wszak to tematy niezmienne od starożytności i wiecznie aktualne!"
pełna recenzja T_DETAILS_SHOW_MORE
Dorota Szwarcman, CO W DUSZY GRA, 24.10.2025
Koncepcja spektaklu jest zupełnie inna niż to, co widzieliśmy pół roku temu w Warszawie. (...) Prolog rozgrywał się w eleganckim wnętrzu przypominającym luksusowy hotel w stylu art déco. Stroje sugerowały współczesność, przede wszystkim strój Kompozytora (dżinsy i sweterek). Majordomus pokazywał się wyłącznie na nagraniu wideo, przekazując coraz bardziej absurdalne rozkazy swojego pana. W Operze właściwej rozpętało się szaleństwo sceniczne – o ile dekoracje Prologu były nader gustowne, to te zręcznie igrały z kiczem. Ariadnę na szpitalnym łóżku widzieliśmy już kiedyś w Operze Bałtyckiej, i tu trupa Zerbinetty spełnia poniekąd rolę zespołu pajaców przychodzących do szpitala, by rozweselić pacjentów. Ale dalej mamy coraz więcej znaków wskazujących, że rzeczywiście oglądamy teatr w teatrze, np. Bachusa zaglądającego przedwcześnie przez okno z miną „czy już?” czy pojawiającego się w finale Kompozytora – więcej spojlerów robić nie będę, bo może ktoś jeszcze się wybierze. W każdym razie wzruszyć się można.
pełna recenzja T_DETAILS_SHOW_MORE
Dorota Partyk, 19.10.2025
"Ariadna na Naxos Richarda Straussa - najnowsza premiera Opery Krakowskiej (17 X) idealnie wpisuje się w dzisiejsze czasy, kiedy to sztuka wysoka miesza się z niską, a artyzm sąsiaduje bądź jest spychany przez kicz (...) urzekająca ucho i oko, a zarazem - co cieszy - spoza żelaznego repertuaru operowego, to "lektura" obowiązkowa dla każdego miłośnika opery. Ten tytuł, w tej realizacji, po prostu trzeba znać."
pełna recenzja T_DETAILS_SHOW_MORE
Lesław Czapliński, 27.10.2025
"Druga obsada najnowszej inscenizacji Ariadny na Naxos w Operze Krakowskiej (...) zdaje się bardziej spełniać oczekiwania, jakie kompozytor zapewne żywił wobec wykonawców tej jego opery.
Przede wszystkim dotyczy to austriackiej śpiewaczki Hedwig Ritter, odtwórczyni tytułowej partii. To głos o ciężarze gatunkowym właściwym dla Richarda Straussa, a więc świata opery powagnerowskiej, a co za tym idzie o dramatycznej barwie pożądanej ze względów wyrazowych. Ze szczególną satysfakcją słuchało się w jej wykonaniu swobodnie płynących kantylen. Naturalną koleją rzeczy artystka spełniała też wymagania związane z prozodią języka niemieckiego.
Początkowo pewien niedosyt odczuwało się w związku z obsadzeniem partii Kompozytora. Zwłaszcza w porównaniu z Moniką Korybalską na premierze czy Agnieszką Rehlis w poprzedniej inscenizacji. Obydwie śpiewaczki to par exellence mezzosoprany o ciemniejszym zabarwieniu właściwym dla roli spodenkowej. Ewa Menaszek natomiast to jasny głos o wybitnie sopranowej tessyturze, ale pamiętać należy, iż partię tę swego czasu zarejestrowała Teresa Żylis-Gara w nagraniu Rudolfa Kempego. Wraz z upływem czasu śpiewaczka ujawniała jednak coraz więcej atutów predestynujących ją do interpretacji muzyki Richarda Straussa. A więc precyzyjna intonacja, wyrównana emisja, nośność dźwięku, a przy tym kształtowanie długich fraz z wykorzystaniem techniki legato. Wspomniane naturalne warunki wokalne sprawiły, że Ewa Menaszek o wiele korzystniej współbrzmiała z głosem Zerbinetty w rozgrywającej się pomiędzy nimi scenie. To chyba nasunęło mi myśl, że powinna pozostać przy rolach en travesti i Richardzie Straussie, a co za tym idzie wystąpić jako Oktawian w Kawalerze srebrnej róży, być może ponownie mając u swego boku Katarzynę Drelich, tym razem w roli Zofii. I wtedy uzyskałoby się efekt krystaliczności "srebrzystego baroku", jak określa się duet tych postaci z drugiego aktu tamtej opery.
Tym sposobem przechodzę do odtwórczyni Zerbinetty. Dysponuje ona lekkim sopranem z łatwością intonującym wysokie dźwięki, przede wszystkim staccato. Także tryle odznaczają się znaczną brawurą. Dopracowania wymagałyby natomiast koloraturowe pasaże, by zyskały prawdziwą perlistość."
pełna recenzja T_DETAILS_SHOW_MORE
Agnieszka Loranc, TEATR DLA WSZYSTKICH, 29.10.2025
"Scenografia Simona Limy Holdswortha tworzy spektakl sam w sobie – pełen symboli kulturowych. Centralnym motywem jest monumentalna fala, inspirowana Wielką falą w Kanagawie Hokusaia, symbolizująca sztukę – nieokiełznaną, piękną, a zarazem los artystów unoszonych przez niemożliwe do kontrolowania siły z zewnątrz. W przestrzeni tej pojawia się również zegar, przywodzący na myśl płótna Salvadora Dalego, oraz subtelny cytat z Narodzin Wenus, tworząc pełen kulturowych tropów pejzaż sceniczny. Ciekawym rozwiązaniem, jeszcze bardziej osadzającym kwestie wizualne we współczesnej konwencji, było wykorzystanie multimedialnych wstawek, w których powiernik Majordomus (Itay Tiran) informuje o coraz to nowych uwagach mecenasa.

Kostiumy Orena Dara doskonale podkreślają kontrasty inscenizacji. Komediowa trupa ubrana jest w kiczowate, jaskrawe stroje i peruki, przypominające estetykę pop-artu, podczas gdy Ariadna nosi prostą, kliniczną koszulę, a jej trzy służki – blade, surowe suknie, które wprowadzają liryczny ton i kontrastują z teatralną ekstrawagancją komediantów. Strojów było wiele, co szczególnie wzmocniło pozycję zespołu baletowego na scenie. Każda zmiana kostiumu wprowadza nową energię, podkreśla rytm i dynamikę całego przedstawienia.

Największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak wizualna różnorodność w połączeniu z precyzją choreografii (Yoram Karmi) potrafi wzmocnić ekspresję muzyki i libretta, czyniąc ze spektaklu wyjątkowe widowisko, które nie jest kolejnym przełożeniem interpretacyjnym uznanego dzieła, lecz osobnym i kompletnym bytem."
pełna recenzja T_DETAILS_SHOW_MORE

nadchodzące spektakle z tego gatunku