Cookies Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika). Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Repertuar RepertuarEN
Opera

Cyrulik sewilski

Opera komiczna w dwóch aktach
Gioacchino Rossini
Jerzy Stuhr
Tomasz Tokarczyk
2 godziny 50 minut

szczegóły

informacje T_DETAILS_SHOW_MORE

czas trwania
2 godziny 50 minut | 1 przerwa
kompozytor
Gioacchino Rossini
libretto
Cesare Sterbini według Pierre’a Beaumarchais
premiera światowa
Rzym, Teatro Argentina, 20.02.1816
polska premiera
Warszawa, 1825
premiera w Operze Krakowskiej
15.03.2019
język spektaklu
Włoska wersja językowa z polskimi napisami
opis
„Cyrulik sewilski” G. Rossiniego to opera buffa, która uznana jest za niedościgniony wzór gatunku. Jest to też najbardziej znane i kochane dzieło tego kompozytora, na które składa się piękna muzyka, świetny scenariusz i „niewyczerpane zasoby teatralnego humoru”, jak pisze Piotr Kamiński w książce „Tysiąc i jedna opera”. Kierownictwo muzyczne nad operą G. Rossiniego sprawuje Tomasz Tokarczyk, za reżyserię odpowiada wybitny aktor teatralny i filmowy, reżyser i pedagog Jerzy Stuhr. Ten miłośnik Italii, tamtejszej kultury i sztuki, swój reżyserski debiut w teatrze muzycznym miał właśnie na krakowskiej scenie. Do dziś niesłabnącą popularnością cieszy się jego „Don Pasquale” G. Donizettiego. Tym razem na jego i Tomasza Tokarczyka warsztat znów trafia opera komiczna – „Cyrulik sewilski”, która jest popisem zarówno maestrii kompozytorskiej, jak też dowcipu. To także dzieło, które aż „roi się” od słynnych muzycznych tematów i „przebojów” w dziejach gatunku.

plakat T_DETAILS_SHOW_MORE

autor plakatu
Kamil Rekosz

realizatorzy i obsada T_DETAILS_SHOW_MORE

realizatorzy
Scenografia: Natalia Kitamikado
Kostiumy: Joanna Klimas
Projekty fryzur: Jaga Hupało
Przygotowanie chóru: Jacek Mentel
Ruch sceniczny: Katarzyna Aleksander-Kmieć
Reżyseria światła: Katarzyna Łuszczyk 

Asystent kierownika muzycznego: Mieczysław Unger
Asystentki reżysera: Bożena Walczyk-Skrzypczak, Anna Popiel
Asystentka kierownika chóru: Joanna Wójtowicz
Asystentka scenografa: Anna Łyszcz
Inspicjenci: Agnieszka Sztencel, Mateusz Makselon
Suflerki: Dorota Sawka, Maria Mitkowska
Korepetytorzy solistów: Kristina Kutnik, Katarzyna Starzycka, Olga Tsymbaluk, Joachim Kołpanowicz
Akompaniatorka chóru: Olga Piotrowska-Cender
Tłumaczenie tekstu na tablicę świetlną: Dorota Sawka
obsada

bilety T_DETAILS_SHOW_MORE

Kategoria A
Loża Marszałkowska
120 zł
Amfiteatr Rzędy IV-IX
85 zł
Amfiteatr Rzędy I-III i X-XII
65 zł
Amfiteatr Miejsca boczne i rzędy XIII-XIV; Loże boczne Prawa i Lewa (piętro); II Balkon rzędy I-II
40 zł
II Balkon Rzędy III-IV
30 zł
Uwaga! Widoczne ceny biletów obowiązują na pokazy w ramach regularnego repertuaru Opery Krakowskiej.

Na pokazy: specjalne, przedpremierowe oraz przedpołudniowe obowiązują inne ceny biletów. Obowiązują również zniżki dla osób niepełnosprawnych. Szczegółowe informacje znajdą Państwo w Cenniku.

libretto T_DETAILS_SHOW_MORE

AKT I

O świcie przed domem doktora Bartola pojawia się grupa muzykantów; przy ich wtórze hrabia Almaviva śpiewa miłosną serenadę (cavatina „Ecco ridente in cielo”) pod oknami Rozyny, wychowanicy starego doktora, której wdzięczna postać podbiła całkowicie jego serce. Rozyna jednak nie pojawia się w oknie. Strapiony hrabia, odprawiwszy muzykantów, sam również zamierza się oddalić, lecz oto szczęśliwy los zsyła mu nieoczekiwanie sojusznika w osobie sprytnego cyrulika, Figara (cavatina „Largo al factotum”); Almaviva poznaje w nim swego sługę z dawniejszych czasów. Za radą Figara hrabia (który na czas pobytu w Sewilli przybrał imię Lindora) raz jeszcze zaczyna śpiewać pod oknem Rozyny (canzona „Se il mio nome”) – i tym razem udaje mu się zamienić z dziewczęciem kilka słów. Niestety, Rozyna, spłoszona hałasem wewnątrz domu, zatrzaskuje okno, przedtem jednak zdążyła upuścić mały liścik. Hrabia z Figarem dowiadują się z niego, iż trzeba działać szybko, bowiem stary doktor Bartolo nosi się z zamiarem poślubienia Rozyny i dlatego ukrywa ją zazdrośnie przed światem. Sprytny Figaro poddaje myśl, aby Almaviva przebrał się za żołnierza z przybywającego właśnie do Sewilli pułku i starał się uzyskać kwaterę w domu doktora. Obydwaj cieszą się już z góry na myśl o powodzeniu swego planu (duet „All’idea di quel metallo”).

Młodzieniec noszący imię Lindora wzbudził uczucie w sercu Rozyny (cavatina „Una voce poco fa”); chciałaby poznać go bliżej, co nie jest wcale łatwe wobec podejrzliwości Bartola. Pisze więc list do Lindora, a usłużny Figaro, który z racji swego zawodu cyrulika ma wolny wstęp do domu doktora, podejmuje się doręczyć go młodzieńcowi, zapewniając zarazem Rozynę o miłości Lindora ku niej (duet „Dunque io son”). Lecz Bartolo coś podejrzewa – wie, że hrabia Almaviva przybył do Sewilli, wie że Rozyna wpadła mu w oko. Prosi więc o radę nauczyciela muzyki, Don Bazylia, chciwego i przekupnego intryganta, który we wspaniałej arii („La calunnia è un venticello”) daje wyraz przekonaniu, iż najlepszym w tym wypadku środkiem jest plotka i obmowa, przy pomocy której można całkowicie pogrążyć niewygodnego intruza. 
Pojawia się Almaviva, przebrany zgodnie z radą Figara za kawalerzystę, i żąda kwatery w domu doktora (finał „Ehi di casa!”). Udając pijanego, lekceważy przedstawione mu przez doktora zaświadczenie zwalniające go od obowiązku udzielania kwatery i najwyraźniej daje do poznania, iż gotów jest nawet siłą i zbrojnie przeprowadzić swoją wolę. Zabawna utarczka powoduje coraz większy hałas – na ulicy gromadzi się tłum gapiów, aż wreszcie wkracza zaalarmowany patrol wojskowy, by aresztować awanturnika. Gdy jednak Almaviva wyjawia po cichu dowodzącemu oficerowi swoje nazwisko i tytuł, przedstawiciele prawa wycofują się pośpiesznie, oddając mu honory ku zdumieniu Bartola.

AKT II

Almaviva nie zdołał jednak zakwaterować się w mieszkaniu doktora. Próbuje więc szczęścia ponownie, tym razem udając ucznia Don Bazylia imieniem Alonzo, by w zastępstwie chorego mistrza udzielić Rozynie lekcji śpiewu. Podstęp udaje się – młodzi zdążyli już zamienić parę czułych słów, gdy nagle zjawia się sam Don Bazylio. Sytuację ratuje Figaro, który właśnie przybył, by ogolić Bartola; wespół z Rozyną i Almavivą wmawia on w Bazylia, iż jest ciężko chory i powinien co prędzej położyć się do łóżka. Po jego odejściu Figaro zaczyna wreszcie golić Bartola, zaś Rozyna i rzekomy Alonzo wracają do przerwanej lekcji. Jednak wśród czułych słów oboje zapominają o ostrożności, toteż Bartolo wkrótce orientuje się w sytuacji. Wściekły, wygania Almavivę i cyrulika z domu, Rozynę zamyka na klucz w pokoju, sam zaś śpieszy po notariusza, aby tego samego jeszcze dnia wziąć ślub i w ten sposób zażegnać raz na zawsze wszelkie niebezpieczeństwa ze strony Almavivy.

Tymczasem rozpętała się burza. W potokach deszczu pojawiają się przed domem doktora Figaro i Almaviva i po drabinie, przez balkon wchodzą do wnętrza, aby uprowadzić Rozynę. Ta początkowo wzbrania się, Bartolo bowiem ostrzegł ją, iż młodzieniec imieniem Lindor wcale jej nie kocha i jest tylko narzędziem w ręku hrabiego Almavivy. Wnet jednak wyjaśnia się, że Lindor i Almaviva to jedna i ta sama osoba. Kiedy wreszcie cała trójka decyduje się uciekać, okazuje się, że chytry Bartolo zdążył w tym czasie sprzątnąć drabinę, zaś do mieszkania wkracza zaproszony przezeń w charakterze świadka Don Bazylio wraz z notariuszem. Obrotny Figaro oświadcza jednak notariuszowi, iż wezwano go tu po to właśnie, by połączył węzłem małżeńskim Rozynę z Almavivą, zaś skuszony brzęczącą sakiewką Don Bazylio składa obok Figara swój podpis jako świadek. Bartolo przybywa za późno – kontrakt ślubny został już podpisany.

Józef Kański, „Przewodnik operowy”, PWM 2014 r.

recenzje T_DETAILS_SHOW_MORE

Magdalena Huzarska-Szumiec, „Gazeta Krakowska”, 25.03.2019
(...) Bo na tym spektaklu trudno się nudzić. Dowcipne niespodzianki, których tu nie zdradzę, żeby nie pozbawiać zaskoczenia przyszłych widzów, sytuacyjny komizm, rozgrywany z wyjątkowym wdziękiem sprawiły, że niemal cały spektakl uśmiechałam się, czując satysfakcję z miło spędzanego i na dodatek niegłupiego wieczoru. Poza świetnie śpiewającym Łukaszem Motkowiczem przyjemność sprawiła mi rola Darii Proszek (dziewczęca acz zdecydowana Rozyna), Adama Sobierajskiego (szczególnie w momentach, gdy Hrabia Almaviva przebiera się za Alonzo i udziela lekcji śpiewu ukochanej), Magdaleny Barylak (bardzo smaczny epizod Berty), no i przede wszystkim Jacka Ozimkowskiego jako Doktora Bartolo, którego aktorski temperament niemalże rozniósł scenę krakowskiej opery. Wychodząc z przedstawienia zastanawiałam się, jak to jest, że już po raz drugi, po znakomitym „Don Pasquale”, dałam się bez reszty porwać realizacji operowej Jerzego Stuhra. Wydaje mi się, że tajemnica tkwi w tym, iż reżyser nie tylko potrafi bawić się konwencją, ale przede wszystkim jako teatralny wyjadacz wie doskonale, jak wydobyć sceniczną prawdę, pozbawić operowe dzieło sztucznej butafory, która nawet jeżeli jest widoczna, to z pełną premedytacją wzięta w nawias i podbita sytuacyjnym humorem. I nagle okazuje się, że operowe dzieło może brzmieć świeżo i całkiem współcześnie.
Joanna Targoń, „Gazeta Wyborcza - Kraków”, 20.03.2019
Realizatorzy umiejętnie łączą tradycję z nowoczesnością - realistyczną, nawiązującą do architektury starej Sewilli scenografię zestawiają z całkowicie współczesnym zakładem tytułowego golibrody, a klasyczne kreacje z elementami zgodnymi z aktualnymi trendami w modzie. W efekcie otrzymujemy przedstawienie pełne życia, z świetnie opracowanym ruchem scenicznym i zabawnym zakończeniem, w którym Stuhr z puszcza oko do widza i komentuje aktualne wydarzenia w kraju wprowadzając na scenę agentów CBA. (...) Największe brawa należą się Sławomirowi Kowalewskiemu, który jako Figaro stworzył wyrazistą postać sceniczną, a dodatkowo zaśpiewał z dużą lekkością i wyczuciem stylu belcanta. Na wyróżnienie zasługuje również Robert Gierlach w roli czyhającego na posag Rozyny doktora Bartolo.
Jacek Marczyński, „Rzeczpospolita”, 18.03.2019
„Cyrulikiem sewilskim” w Krakowie Jerzy Stuhr udowodnił, że najlepiej bawimy się wtedy, gdy żart jest naturalny i podawany z klasą. (...) Jerzy Stuhr nie przejmuje się reżyserskimi trendami we współczesnej operze. Jako prawdziwy artysta teatru bezbłędnie dostrzegł zaś walory zawarte w materii „Cyrulika sewilskiego”. I w Operze Krakowskiej umiejętnie je wykorzystał. Można powiedzieć, że za sprawą Jerzego Stuhra obcujemy z teatrem tradycyjnym. Prawdziwsze będzie wszakże stwierdzenie, że jest to spektakl, w którym każdy pomysł i rozwiązanie sytuacyjne ma sens i uzasadnienie. A co najważniejsze - reżyser potrafi udowodnić, że stara komedia może rozśmieszyć widza w XXI wieku. Na krakowskiej scenie realizm łączy się z inteligentnie podanym absurdem, zabytkowa architektura Sewilli - z nowoczesnym zakładem fryzjerskimi tytułowego cyrulika (scenografia Natalii Kitamikado). Współczesne stroje są swoistą zabawą z konwencjami mody, stanowiąc dowód plastycznego smaku ich autorki Joanny Klimas. A kilka odniesień do naszej rzeczywistości i brygada antyterrorystyczna dodana przez Jerzego Stuhra to żartobliwe mrugnięcie do widza, a nie nachalne uaktualnianie, traktowane dziś jako powinność reżysera. On proponuje zabawę, nie eksponując siebie, choć oczywiście zdominował spektakl, także dlatego, że precyzyjnie poprowadził wykonawców. Premierowa obsada zaprezentowała wyrównany poziom, ale na szczególne wyróżnienie zasługuje Sławomir Kowalewski jako Figaro. Do swobody wokalnej, niezbędnej, by śpiewać w operach Rossiniego, dodał sceniczną naturalność i świadomość, że postać kreuje się w każdym momencie bycia na scenie. Umiejętność aktorskiej transformacji pokazał również Robert Gierlach jako Doktor Bartolo. Konwencjonalną postać starego zalotnika, obecną w większości oper buffo, reżyser zamienił teraz w dobrze nam znanego prowincjonalnego biznesmana pierwszej generacji. (...) Docenić trzeba wszakże dyrygenta Tomasza Tokarczyka, który z muzyki Rossiniego wydobył piękno belcantowych melodii.
Magdalena Grzybowska, blog Operalovers.pl, 19.03.2019
Realizatorzy umiejętnie łączą tradycję z nowoczesnością - realistyczną, nawiązującą do architektury starej Sewilli scenografię zestawiają z całkowicie współczesnym zakładem tytułowego golibrody, a klasyczne kreacje z elementami zgodnymi z aktualnymi trendami w modzie. W efekcie otrzymujemy przedstawienie pełne życia, z świetnie opracowanym ruchem scenicznym i zabawnym zakończeniem, w którym Stuhr z puszcza oko do widza i komentuje aktualne wydarzenia w kraju wprowadzając na scenę agentów CBA. (...) Największe brawa należą się Sławomirowi Kowalewskiemu, który jako Figaro stworzył wyrazistą postać sceniczną, a dodatkowo zaśpiewał z dużą lekkością i wyczuciem stylu belcanta. Na wyróżnienie zasługuje również Robert Gierlach w roli czyhającego na posag Rozyny doktora Bartolo.

nadchodzące spektakle z tego gatunku